Już kilka dni temu otrzymaliśmy rewelacyjny zestaw kosmetyków Johnson's Baby Bedtime. Radość była ogromna. Synek ze zniecierlwiwieniem rozrywał taśmę, którą oklejone było pudełko, zawierające prawdziwe skarby. Niestety z pierwszą aromatyczną kąpielą musieliśmy zaczekać...
Dzień wcześniej wracając z garażu do domu przechodziliśmy przez boisko szkolne. Humory nam dopisywały, więc ja z moim prawie dwuletnim synkiem ganialiśmy się po całym boisku, a potem urządziliśmy wyścig do bramki. Jaś oczywiście wygrał z mamą, ale była to gorzka wygrana, bo tak nieszczęśliwie zamknął bramkę, że przytrzasnął sobie paluszek.. i to który? Tak, tak właśnie środkowy... Paznokietek od razu zszedł, a ja wzięłam małego na ręce i pobiegłam do szpitala, do którego na szczęście maiałam ok. 400 metrów. Po prześwietleniu okazało się, że paluszek jest cały, ale przez kilka dni nie można go moczyć... no i z kąpieli nici :(
Dla mojego szkraba nawet taka kontuzja nie jest przeszkodą w fajnym zorganizowaniu czasu. Prawie cały wieczór spędziliśmy, na układaniu różżnych wzorów z otrzymanych kosmetyków. Był to i domek i garaż dla samochodzika i krzesełko dla misia... Zabawa rewelacyjna dla całej rodziny.
Dopiero po kilku dniach przyszedł ten moment kiedy łazienka wypełniła się zapachem lawendy. Uwielbiam ten zapach a i dla Jasia przypadł do gustu. Tego dnia też mój synek bardzo mnie zadziwił. Nigdy nie lubił mycia włosków, a szczególnie ich spłukiwania, a tu niespodzianka... Jaś sam pomagał w myciu włosków wcierając w nie szampon, a następnie polewał główkę kubeczkiem.
Tak ta kąpiel była wyjątkowa... a i cała noc przespana. Tylko nie wiem czy za sprawą lawendy, bo Jaś nigdy nie miał większych problemów ze snem :)
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów